Christian Morgenstern: „Trzeba z jednego światła wyjść i w nowym blasku błysnąć”.

W ramach VI Międzynarodowej Konferencji Poetyckiej, w projekcie Ady Jadwigi Matysiak i Krzysztofa Galasa. pt.  „Akademia uczuć” ukazał się nowy przekład niemiecko-polski Ady Jadwigi Matysiak.

Książka wydana przez Fundację literacką Jak podanie ręki, jest współfinansowana przez  Samorząd Województwa Wielkopolskiego.

ISBN:  978-83-965056-1-3.  Seria wydawnicza fundacji # 52. Projekt okładki: Ada Jadwiga Matytsiak. Projekt graficzny: Lech Lament. Redakcja i korekta: Alina Galas, Stefania Pruszyńska.  Redakcja, skład i posłowie: Danuta Bartosz. .Miękka okładka. Stron: 114.

DANUTA BARTOSZ

POSŁOWIE / NACHWORT

Kilka lat wstecz byłam świadkiem,  jak w sali Malinowej Pałacu Działyńskich w Poznaniu podczas promocji przekładu polsko-niemieckiej  antologii  poezji  współczesnej z cyklu Jak podanie  ręki poeta z Krakowskiego Oddziału ZLP – Andrzej Walter, uczestnik

Międzynarodowej Konferencji Poetyckiej, zadał autorce przekładu – Adzie Jadwidze Matysiak pytanie: Jaka jest różnica między tłumaczeniem, przekładem i translacją? Odpowiadając, autorka skoncentrowała się na omówieniu znaczeń pojęciowych.

Tłumaczenie – w efekcie finalnym musi pozostać w pełni wierne oryginałowi. Brak w nim kontekstu językowego, kulturowego, zwłaszcza poetyckiego. Dosłowność tłumaczenia pozbawiona jest emocji metafor, alegorii, gry słów i symboliki oraz innych, istotnych form poetyckiej wypowiedzi. Z tego powodu tłumaczeniu poddaje się tylko dokumenty sądowe, administracji publicznej (metryki urodzenia, akty zgonu, świadectwa ślubu itd.) oraz definicje i wzory nauk ścisłych czy w szeroko pojętym biznesie – branżowe instrukcje, świadectwa techniczne, atesty, certyfikaty i inne.

 Czym jest wobec tego przekład?

Przekład stosuje się w przypadku dzieł literackich, poetyckich tekstów itd. W zakresie tłumaczenia poezji jest to  poetycka, lingwistyczna konfrontacja zamysłu oryginału i dostosowanie utworu do nowej, innojęzycznej wersji. Poeta Kornelijus Platelis z Wilna – nowo powstały produkt określa nazwą narodowy. Autor przekładu narzuca własną wizję, starając się, aby była wierna oryginałowi. Czasem powstaje zupełnie coś nowego. „Poezja jest tym, co ginie w przekładzie” – to zdanie wypowiedziane przez Roberta Frosta (chociaż wielu innych uważa, że wiersze są przekładalne).

Dokonując przekładu poezji, tłumacz tworzy całkiem nowy utwór, który nie przypomina oryginału – lecz dopiero wtedy możemy powiedzieć o przekładzie, że jest dobry, jeśli stworzony utwór jest zgodny z tym, co autor chciał przekazać czytelnikowi. Dokonując przekładu wierszy, należy zachować treść oryginalnego wiersza, z przesłaniem jego ducha. W przypadku poezji Morgensterna dodatkowym wymogiem jest zgodność sylab i rytmu oraz rymu. Można powiedzieć, że tłumacz w trakcie dokonywania przekładu zamienia się w artystę, który inspirując się oryginalnym utworem,   kreuje  coś  szczególnego –  powstaje   podobne   dzieło, w nowym języku narodowym (Platijus Kernelijus).

O translatorskiej hipotezie wyobraźni autora

Tłumacz, wykonując translację, nie przestaje być poetą. Centralnym jego lejtmotywem jest wykonanie utworu w formie przekładu cudzych  wierszy, a więc innego autora, jednak zawsze z udziałem i zastosowaniem własnego talentu poetyckiego oraz suwerennej interpretacji  i  nieograniczonej  artystycznej  wolności  wyobraźni. Przekład  artystyczny wyznacza autorowi  płynne  granice  bytowe, czasowe i przestrzenne. Podobnie jak oryginał, jest intencjonalnym bytem, żyje jego odbitym światłem, jak w lustrze.

Bożena Tokarz w opracowaniu „Spotkania. Czasoprzestrzeń przekładu artystycznego” postrzega niemal tak samo: Przekład należy do dwóch porządków czasowychutworu oryginalnego łączącego dwie kultury: wyjściową i docelową, o czym przekonują zarówno mnożące  się  przekłady  literatur  obcych,  jak  i  liczne  publikacje z zakresu teorii, krytyki i historii przekładów*.

Jeszcze inna motywacja mogłaby wynikać z dydaktycznej postawy tłumacza jako przewodnika po obcej literaturze. W przypadku nad-interpretacji utworu tłumaczenie traci swój cel, przestaje być prze-kładem, a tekst oryginalny staje się tylko pretekstem.

Ada Jadwiga Matysiak, poetka i tłumaczka kolejnym razem zaskakuje czytelnika niezwykłym przekładem poezji Christiana Morgensterna. Jej wcześniejsze tłumaczenie poezji Güntera Kunerta pokazało wielki warsztat translatorski tłumaczki, która potrafiła nie tylko wiernie zdefiniować treść, lecz również, tworząc własną interpretację puenty, metafory, bądź alegorii, zachowała rytm i rym utworu. Nic też dziwnego, że jej przekład został zauważony przez środowisko nauczycieli akademickich i był opublikowany w periodyku naukowym Wyższej Szkoły Nauki Języków Obcych w Poznaniu. Pierwszą promocję polsko-niemieckiej antologii „Jak podanie ręki” w przekładzie Ady Matysiak prowadził osobiście rektor uczelni prof. Hubert Orłowski.

Ada Jadwiga Matysiak w swoim doświadczeniu, przekładając twórczość dwóch skrajnie różniących się niemieckich poetów, stanęła na pomoście antypodów literackich. O ile Günter Kunert w poprzednim przekładzie autorki na język polski był poetą współczesnym, o tyle Christian Morgenstern to poeta przełomu XIX i XX wieku (1851–1914). Cechą charakterystyczną każdego języka jest to, że ewoluuje i rozwija się w miarę postępu cywilizacji, przemysłu, kultury i poziomu edukacji. Język, którym się posługiwał Morgenstern zdecydowanie różni się od współczesnego niemieckiego. Wiele słów wyszło z użycia. Zmienił się sposób patrzenia na świat, ale nie uległy zmianie wartości dobra i zła.

Morgenstern posługiwał się malowniczymi obrazami dla oddania sensu przekazu, ale jednocześnie te opisy nie zawierały elementów zbędnych – ozdobników, które współczesny poeta wrzuciłby do przysłowiowego kosza. Malarskość jego poezji wynika z prostego faktu: jego ojciec Carl Ernst był  malarzem pejzażystą i profesorem w Królewskiej Szkole Sztuki we Wrocławiu, a matka Charlotte była córką malarza pejzażysty Josefa Schertela. Jego konkluzje są jednoznaczne i mocne mądrością. Skłaniają do zastanowienia się nie tylko nad samym wierszem, lecz  również nad sobą. Podziwiam więc tłumaczkę, która konfrontując twórczość Morgensterna i Kunerta, dokonała wszystkiego, aby pokazać wielkość ponadczasowej poezji.

Alegorie w literaturze przekładu

Zamieszczone w wersie poetyckim Morgensterna zwierzęta to alegorie ludzkich cech, pozwalające na metaforyczne przedstawienie przedmiotu, osoby, idei, poglądu itp. U Georga Orwella „Folwark zwierzęcy” jest tytułową alegorią totalitaryzmu, w sztukach – sowa to alegoria mądrości.  Rolą alegorii w literaturze jest przekaz ukrytych znaczeń i ich obrazowe przedstawienie, niewymagające od autora długich opisów czy wyjaśnień. Alegoria umożliwia więc specyficzną  konstrukcję  utworów,   które  mogą  być  alegoryczne w całości jak bajki Ignacego Krasickiego – w nich zwierzęta są obdarzone ludzkimi cechami: list jest chytry, jagnię łagodne i bezbronne,  mrówki pracowite, a lew – dominujący, silny przywódca. A u Morgensterna sęp – kojarzy się z atakiem na bezbronną ofiarę, świnia natomiast uosabia naganne, „brudne”, wręcz haniebne zachowania. Zastosowana przez autora alegoria jej prosta, niepozostawiająca jakichkolwiek wątpliwości interpretacyjnych.

Autor, stosując alegorie, ocenia konkretne zachowanie człowieka. Niejeden czytelnik aż się wzdrygnie: czyż sęp, wół, świnia czy lis mogą być bardziej wartościowe od człowieka? W naszej kulturze identyfikowanie tych zwierząt z ludźmi ma zawsze wydźwięk pejoratywny. Wydawałoby się, że to uwłaczanie godności człowieka. Z drugiej strony, to proste do odczytania ułomności człowieka.

                                 *

 O Scham oft, tiefste Schande, Mensch zu sein,

Mitmensch von Geier, Büffel, Fuchs, und Schwein.

                                 *

 Człowiekiem być, oj wielka hańba i częsty wstyd.

Bliźnim sępa, woła, lisa, świni być, oj wstyd.

Christian Morgenstern pod koniec swojego życia, a więc na przełomie 1905/1906 roku,  będąc  w  sanatorium  w  Birkenwerder  koło  Berlina, gdy  znacznie  pogorszyło  się   jego zdrowie,  zagłębił  się w strofy Ewangelii św. Jana. Na ten czas datują się jego religijne przemyślenia i obfitość nieoczekiwanych doświadczeń mistycznych. Być może na tę przemianę miał wpływ w dzieciństwie ogromny kult katolicyzmu matki. Uduchowił on poetycko-malarskie ujęcie piękna duszy Morgensterna.

AUF EINEN ERNSTEN GELEHRTEN

Nichts Schöneres als eine ernste Seele,

die, was sie schaut, gelassen andern spiegelt

und alle Kraft, die reich ihr innewohnt,

allein ins Leuchten dieses Spiegel legt.

DO POWAŻNEGO UCZONEGO

Nic piękniejszego niż dusza wykwintna,

która, co widzi, innym odzwierciedlać daje.

I cała siła, duszy bezkresna część immanentna,

która samotnie w blasku lustra staje.

Zadziwia opis grzechu w kontekście Chrystusowego odkupienia.

          *

O reife Frucht

des Baums,

der Leben heißt,

wer pflückte dich,

der’s nicht mit Blut

erkaufte!

             *

O dojrzałe jabłko

z drzewa,

które zwie się życiem,

ten kto cię zerwał,

nie okupił tego

krwią!

To wspaniałe, kongenialne tłumaczenie. Chce się je czytać, podziwiać poetycką wrażliwość przekładu. Dobrze mieć na nocnym stoliku mądrości puent poety Morgensterna, jakże ciągle aktualnych, aby przed snem zgłębić choć jedną myśl i porównać ją z rzeczywistością XXI wieku.

      

 

* Bożena Tokarz, „Spotkania. Czasoprzestrzeń przekładu artystycznego”, Wydawnictwo Uniwersytetu Śląskiego, Katowice 2010.

db