Fenomenalny koncert: ARES CHANINIKOLAU TRIO w Dworze Skrzynki!
Kompozytor, pianista, wokalista, poeta, malarz… można powiedzieć ulubieniec wszystkich Muz. Ale to wciąż mało. Ares Chadzinikolau obdarzony tak hojnie artystycznymi talentami potrafi się nimi dzielić bardzo naturalnie i spontanicznie, a to natychmiast zjednuje publiczność. Nie inaczej było w czasie piątkowego koncertu w Dworze Skrzynki, gdy ARES CHANINIKOLAU TRIO wystąpiło w koncercie Jazz z grecką duszą. Wieczór 24 października 2025 przejdzie z pewnością do Dworowej historii, bo dawno widzowie nie odebrali takiego ogromnego ładunku pozytywnej energii i twórczej radości.
Fortepian, perkusja i kontrabas – klasyczna, jazzowa sekcja rytmiczna – ale w przypadku ARES CHANINIKOLAU TRIO to zdecydowanie więcej niż tylko harmonia, rytm i puls. W Skrzynkach zagrali: Piotr Rogacki na kontrabasie i Łukasz Wicenciak na perkusji i oczywiście Ares Chadzinikolau na fortepianie i… maszynie do pisania. Dlaczego? Dla Aresa koncert musi być swego rodzaju teatrum, pełnym zaangażowanej publiczności, która słucha nie tylko uważnie, ale współtworzy klimat spotkania. Trzeba przyznać, że Ares potrafi to robić doskonale. Może dlatego, że urodzony i wychowany na styku dwóch kultur z jednej strony rozumie północną powściągliwość, a z drugiej strony nie chce tłumić greckiej ekspresyjności. Serdeczna, spontaniczna reakcja słuchaczy jest wtedy jak oliwa dolana do ognia… eksploduje na klawiaturze jego fortepianu.
W tej muzyce jest zarówno gęsta mgła snująca się nad polami jaki i błękit zatoczki gdzieś na Cykladach. Jest gniew jesiennego sztormu na Morzu Egejskim i świergot wróbli przy łanie dojrzałego zboża. Pobrzmiewa Chopinowski romantyzm i skoczność zwykłego pasterskiego fletu. Jest cały świat Aresa, który emanuje radością, ciekawością i apetytem na życie we wszelkich jego przejawach. Gra całym sobą, śmieje się po grecku też całym sobą, lecz gdy się wzrusza… robi to po polsku. Powiedział kiedyś tak …” Można żyć, tak jak mój brat wysoko w górach Parnasu, w harmonii z naturą, być pustelnikiem… albo żyć jak Diogenes w beczce i mówić do króla, by nie zasłaniał mu słońca. Można też walczyć pięścią… mocować się z wiatrami Eola, czy wiatrakami, jak Don Kichot… i dać się wciągnąć w tygiel życia… Ale na pewno nie można się ograniczać, bo nasza dusza umie więcej niż nam się wydaje, ma potrzebę ekspresji, tak samo jak umysł i serce”. Doskonale było to widoczne w Skrzynkach i dlatego koncert Jazz z grecką duszą był dla wielu widzów tak niesamowitym przeżyciem.
A może to po prostu słowiańska dusza wybrała się na greckie wakacje?
Koncert był na pewno kolejnym dowodem na to, że gdy mieszają się tak odmienne wrażliwości i zróżnicowane kulturowo ekspresje, ale panuje artystyczna wolność zapisują się chwil, o których nie sposób zapomnieć. Z takim refleksjami wychodzili też goście Dworu Skrzynki. Wielu z nich było tu po raz pierwszy – przyjechali dla Aresa, który jest zdecydowanie bardziej znany szerokiej publiczności w Europie i USA niż w Polsce. Obiecali, że wrócą na pewno, tym bardziej, że jazzowy listopadowy repertuar, który na koniec wieczoru zapowiedział Jan Babczyszyn Dyrektor Instytutu Skrzynki zapowiada się bardzo obiecująco.
Partnerem wydarzeń artystycznych w Dworze Skrzynki jest PKS Poznań S.A.
